czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 17 - Because alcohol is for me to rescue Cz. I

Laura 

Spojrzałam na Rossa, jak to powiedzieć po ludzku? po prostu tonęłam w jego oczach może patrzyłabym dalej w te oczęta gdyby nie ból który wyrządziła siostra 
- czy cię pojebało? to za telewizor? - syknęłam i groźnie spojrzałam na siostrę
- tak i nie waź mi się więcej łapać tymi łapskami za klamkę gdy ci na to nie pozwalam ! - wrzasnęła, mnie też złość wzięła górę dlatego wyszłam z tego przeklętego domu ...
*
Parę minut później usłyszałam pukanie do drzwi niechętnie więc tam poszłam by zobaczyć kto to był Leo
- Hej - syknęłam, chociaż chłopak nie był niczemu winny po prostu byłam wściekła na siostrę
- hej spokojnie ... - wszedł do domu gdy znaleźliśmy się na korytarzu wyciągnął z kieszeni naszyjnik  - chciałym wiedzieć .. eh to głupie - zaciął się jednak gestem pokazałam żeby kontynuował  - czy poszłabyś gdzieś ze mną - powiedział w końcu co leżału mu na sercu 
- czy to ma być randka? - zapytałam gdy blondyn zakładał mi naszyjnik na szyję 
- zależy jak to nazwiesz .. - szepnął mi do ucha - jeśli chcesz to może być randka jeśli chcesz może być to spacerek przyjacielski - pocałował mnie delikatnie w policzek 
- randa, ale najpierw piosenka pamiętasz? - zachichotałam a ten spalił buraka 
♥
Wyciągnęłam z szafy keyboard i położyłam nuty, Leo przyszykował trochę szampana i kieliszki
uśmiechnęłam się promiennie i zaczęłam stukać palcami o klawiszę melodyjnie śpiewając 
 o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o

o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
Następnie zaczął Boon chociaż nie wiedziałam że on jest dobry z rosyjskiego :
ou seksualna nastilky, khoch bery
y pyshy pro tse na lobi spalyuyesh
usikh i vse navkolo pusto, yak v pusteli Hobi
v porivnyanni z toboyu mis svitu krasyva
nache khobit cherez tebe i takykh, yak ty khart
en soul fil sou bed tu Mobi ale z popoyu takoyu
yak v tebe vse tse mozhna maty v popi
kolyvannya tvoikh hrudey tse travmy
psykhichni plyus fobii patsany krychat
fak miy mozok, ale dlya tebe tse khobi,
yakshcho ty budesh Amidaloyu
dlya tebe budu Obi-Van Kenobi
Śpiewając obejmował mnie od tyłu... ja nie przerywając grania na klawiszach śpiewałam:
seksualna, nebezpechna, nepokirna,

ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh.x2
o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
Następnie zaśpiewał drugą wzrotkę blondynek:
ty dobre znayesh yakyy ya, yak ya
stavlyus do toho yaka ty takykh yak ty
bilshe nema, tse pravda ale podibnykh
bahato tomu porada vsim krasunnyam
bud-laska ne budte ehoistky ya ne duzhe
lyublyu m"yaso,ale duzhe lyublyu holi kistky
podilitsya zi mnoyu vsim naykrashchym,
shcho vy mayete a v znak podyaky my
zamutym z vamy kabere i var"yete potim
pominyayemo lyubov hrupovu na
prystrasnyy tet-a-tet mayu rymu
idealnu na et ale ii ne pustyat v efir
Kończąc to chciał mnie pocałować , jednak zwinnie odeszłam od niego śpiewając ostatni raz refren :
seksualna, nebezpechna, nepokirna,
ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh.x2


o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o



seksualna, nebezpechna, nepokirna,
ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh. x2
Po skończonej piosenki, przybiliśmy sobie piątki a Leo nalał do kieliszków trochę alkoholu
- nawet nie wiedziałam że tak umiesz rosyjski - powiedziałam pijąc duszkiem zawartość alkoholu, nie powiem ale gdzie alkohol tam i ja
- mój tata mnie uczył - powiedział i nalał mi dokładkę

Ketlyn

Wściekła Van poszła do kuchni zrobić ekspresso, wiem że starsza siostra zawsze ma rację ale żeby zaraz walić książką?! boję sie jej
- Co ja mam zrobić Ket? - usłyszałam jęk Rossa - przeprosiłem ją ale ona nie chce mi wybaczyć - posmutniał no nareszcie pacan jeden ją przeprosił tylko zaraz zaraz ... dlaczego do cholery to długo trwało? i dlaczego ona mu nie wybaczyła?
- nie wiem ale martwię się o nią - również posmutniałam. Nagle do domu wparowała pijana Laura trzymająca w ręku Keyboard 
- oj domy se pomyliłam - powiedziała. Gdy tylko Laura weszła wyszła z kuchni Van była bardzo wściekła 
- ty pijaku zasrany! - wrzasnęła 
- bo alkohol jest teraz moim ratunkiem - powiedziała triumfującym głosem i ominęła zszokowanego Rossa,Van i mnie 

-----------------------
Hey! napisałam jest on krótki ... ponieważ? 
ponieważ słabo komentujecie i dlatego słabo mam pomysłów. Nawet
myślę czy nie zawiesić tego bloga
przepraszam was Magdalena

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 16 - You really do not realize ... hate me and yet you're still jealous ... it really is hurtful to me

Laura 

Ubrana zasiadłam za keybordem, jeścze tylko najpierw wysłałam sms do Leo by przyszedł dałam mu również adres 
- dobra co my tu mamy  - wzięłam kartkę i zaczęłam grać melodie po czym zaczęłam śpiewać

seksualna, nebezpechna, nepokirna,
ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh.x2

Śpiewałabym dalej ale do pokoju wszedł Ross, uśmiechnęłam się gdyż myślałam że chce się ze mną pogodzić
- zaśpiewam z tobą ale nie myśl że ci wybaczyłem . - powiedział spokojnie a ja spojrzałam na niego ze smutkiem 
- ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy ... nienawidzisz mnie a jednak jesteś ciągle zazdrosny ... to naprawdę jest dla mnie raniące - powiedziałam co leżało mi na sercu. Jednak w oczach widziałam złość nie takiej reakcji się spodziewałam 
- a ty nie zdajesz że podobasz mi się ... ale z dziwką nie będę się spotykał! - wrzasnął, pociekły mi łza po policzku nie ma prawa tak oceniać .. 
- wiesz co zdałam sobie właśnie sprawę jaki ty jesteś ... nie wiesz że dla ciebie przepłakuję noce oraz dnie że nie miałam ochoty wstać z łóżka ciągle całowałam twoje zdjęcie na moim biurku że popełniłabym samobójstwo gdyby nie to że mam dla kogo żyć i tym kimś nie okazujesz się ty - powiedziałam łamiącym głosem i ciągnęłam tą szopkę dalej - myślałam że choć trochę zależy ci na mnie ... a teraz wyjdź z tąd - syknęłam
- Lau ja przepraszam - powiedział mogłabym się cieszyć że wygrałam jednak on mnie za bardzo zranił, chciał mnie przytulić jednak odepchnełam go
- i co teraz myślisz że rzuce? - wybuchnęłam płaczem i ominęłam go nie miałam odwagi dalej patrzyć w jego oczy gdyż mogłabym znowu się rozpłakać ...
*
Gdy Ross wyszedł z domu siadłam na kanapie i zaczęłam szukać po kanałach jednak jak na złość wszędzie było coś o miłości ze złości rzuciłam pilotem od Tv w ekran rozbijając go na milion kawałków
- Lau coś ty zrobiła? - usłyszałam wściekły głos siostry 
- patrz nagle się rozbiło ... magia co nie? - wybuchnęłam śmiechem jednak siostrze nie było do śmiechu oj nie najpierw rozbiłam jej samochód a później kablówkę
- o nie moja panno tak to nie będzie - złapała mnie za ramię i wyszliśmy z domu wpierw zamknęła go 
- gdzie iciemy? - zapytałam dziecinnym głosikiem 
- do Rydell - wrzasnęła 
*
Gdy weszliśmy znaczy siostra mnie popchnęła zobaczyłam jak Ross ogląda tv a Rydell kłuci się z Rikerem
- hej kochani - powitała radośnie siostra i rozprominiowana spojrzała na Rikera oj kroi się tu miłość
- cześć sorki za bałagan - powiedziała Delly i podeszła do nas
- to my będziemy się zbierać - powiedziałam i już miałam trzymałam ręke na klamce gdy siostra rzuciła książką w mój nos ubadłam z hukiem na pupie kurczowo trzymając mój złamany nos - ałć idiotko! - łzy pociekły mi po opuchniętym od płaczu oczach. W tym samym przyszedł zmartwiony Ross który pomógł mi wstać
- Lau nic ci nie jest?

-----------------------
Hejko :* jednak dzisiaj na chemi dostałam objawienia co do rozdziału... zapomniałam 
wcześniej powiedzieć ale dziękuję za nominacje do LBA ! <3 
komentujcie ;0 

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 15 - You know ... or have mood swings, because once you're happy and sometimes sad ... or it is the first sign of depression ..

Laura 

Do pokoju weszła Ketlyn o mało nie wybuchając śmiechem. Nie rozumiałam co miał piernik do wiatraka?
- serio Lauruniu? wypadek miałaś? - nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem. Dosiadłam się przy fortepianie, nagle dostałam olśnienia
- słuchaj tego marudo ... - mruknęłam i zaczęłam stukać palcami o klawisze

ref. Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
spokoju się spodziewać czy też przejść
czy szukać jej czy jej z oczu zejść
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
czy najważniejszy jesteś w życiu jej
czy znaczysz już od kogoś mniej

1. A wszystko to pewne tak prawie
Jak listek na wietrze w trawie ślad
Jak latem zerwany w trawie dmuchawiec
Gdy zawieje wiatr
A wszystko to pewnie tak właśnie
Jak ten nad wodą dym
One same są one same są tym

Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
I jaka będzie przez najbliższe dni
Przygarnie cię czy zatrzaśnie drzwi
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
Nie będziesz wiedział czy tak czy tak
I to jedyny pewien fakt

2. Jeszcze dzień jeszcze dwa
Przekonacie się o tym sami
Jak to jest, jak to jest
Z dziewczynami

ref.
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
spokoju się spodziewać czy też przejść
czy szukać jej czy jej z oczu zejść
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
czy najważniejszy jesteś w życiu jej
czy znaczysz już od kogoś mniej

I jaka będzie przez najbliższe dni
Przygarnie cię czy zatrzaśnie drzwi
Bo z dziewczynami ....
Nie będziesz wiedział czy tak czy tak
I to jedyny pewien fakt

- w szczególnie z Laurą - wykrzyknęła radośnie. W tym samym momencie wszyscy domownicy przylazły do mojego pokoju zobaczyłam tam też uśmiechniętą Maię
- karta kredytowa - powiedziałam spokojnie a brunetka zmarszczyła czoło 
- nie zapomnisz? - spytała się melodyjnym głosem. Wiedziałam że kombinuję już znam ją na wylot
- nieee - uśmiechnęłam się szydersko. Usłyszałam nagle dzwonek do drzwi pobiegłam tam szybko chciałam zobaczyć czy jest tam moja paczka którą zamówiłam 
*
Zobaczyłam kuriera i zaczęłam się cieszyć nawet go wzięłam do tańca
- dupa ci swędzi? - zapytała Van - mam nadzieje że to mój samochód-  dodała. Kiedy już puściłam kuriera i mu zapłaciłam 
- tak bo taki mercedes zmieści się - zakpiłam a siostrę to zdenerwowało 
- co to jest? - zapytał zdezorientowany Ross , spojrzałam na niego groźnie niech nie udaje że zależy  mu na mnie
- to są przyrządy laboratoryjne ... uczę Deza mojego przyjaciela za czasów gimnazjalnych - uśmiechnęłam się promiennie i ominęłam zazdrosnego Rossego
*
Gdy wyciągałam rzeczy z pódła do pokoju wlazła Maia razem z Vanessą
- co ty odpierdzielasz? - zapytała prosto z mostu Van - czy ciebie to cieszy że Ross jest raniony? - dodała. A ja spojrzałam na nią wzrokiem typu ' najpierw on mnie zranił' 
- wiem  że ci ciężko ... ale przejdźmy do konkretów imieniny Anablell są za pare godzin iiii zaśpiewasz piosenkę razem z Leo Boon mówił ci że cie zna - mówiła na jednym tchu Mitchell i wręczyła mi kartkę z tekstem ... 
- mam śpiewać o erotyce? - podniosłam jedną brew ze zdziwienia - a najgorsze to że po rosyjsku?! - wrzasnęłam
- ja upiekę tort! - krzyknęła zmieniając temat Van
- oj ! Lau ... Lau nie komplikuj życia .... - powiedziała i wręczyła mi zestaw 
- nie jebnąć cię czasem? - syknęłam. Zaśmiałam się i poszłam przebrać sie
-----------------------------
Na razie to tyle bo mi się nie chciało pisać ... znów jest atak ' brak wenowy ' i najgorsze jest to że jeszcze muszę wcześnio wstawać niiiiiiiiiiiiiiiiiiiie!!!! >-<
~~madzia~~

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 14 - You know what? I'm tired of how you treat me ... do not want to see me it's hard!

Laura

Wybaczyłam Mai po jej długim mologu na temat ''przepraszaniu'' nie jestem jak Ross ... zawsze wybaczam tylko na początku muszę się fochnąć
- słuchaj moja przyjaciółka Anabella ma dziś imieniny ... a ty śpiewasz wiec co ty na to żebyśmy tam poszły razem z Ketlyn? - popatrzyła na mnie takimi oczami nieznoszące sprzeciwu. Jednak miał racje Ell nie mogę cały czas siedzieć zamknięta w pokoju
- ok tylko co ja się ubiorę?  - zapytałam, i się zaśmiałam w tym samym czasie przyszła Ket która widząc mój śmiech uśmiechnęła się serdecznie
- czy ja usłyszałam zakupki? - podniosła jedną brew
- zgadłaś - uśmiechnęłam się i potajemnie wziełam kluczyki do samochodu Van...
*
W sklepie odrazu dostałam uśmiechu, nareszcie wybrałam za pierwszym razem sukienkę tym razem w kolorze zielonym. Maia w kolorze żółtym  a Ketlyn w kolorku miętowym. Teraz był czas gdy mieliśmy wybrać buty ... jednak rudowłosa wymyśliła dla Mitchell zakład a mianowicie brunetka musiała założyć dziecięce buciki a żeby nie była gorsza zrobiła to ... ja tylko zrobiłam grymas typu ' facepalm' no żal robią wstyd na cały sklep ... a jeśli myślicie że to koniec zabawy to się grubo mylicie Maia zrobiła dziurę w butach no cholera!
- ile te buciki kosztują ? - spytała o mało nie wybuchając głosem
- trzydzieści złotych - powiedziała sprzedawczyni - i obie musicie zapłacić a czy ty znasz ich? - zwróciła się do mnie 
- co ja? nie pierwszy raz te dziewuchy widzę - powiedziałam, a Ketlyn wybuchnęła śmiechem sprzedawczyni zmarczyła tylko czoło i poszła ...
- zapłacisz za nie? wiesz jak ja cię kocham? - zrobiła słodką minkę Ket i Maia jednak ja nie jestem taka ugięta - dobra dam ci kartę bankową - powiedziała zawiedzona Maia 
- da jeszcze Ket i stoi - powiedziałam rudowłosa zgodziła się a ja skakałam podniecona

- nie zabij się przypadkiem .. - syknęła Ketlyn i wzieła nasze zakupy do kasy po czym szybko uciekły 
- dwa tysiące dolarów - powiedziała kasjerka a ja myślałam że puszczę pawia ... heloł?! Moja sukienka kosztowała sześćset dolarów Mai osiemset czekaj czekaj ...
- KETLYN LYNCH!!!! - wydarłam sie na cały sklep jednak dziewczyny już wyszły co mogłam zrobić? po prostu zapłaciłam .... 

*
Każda z nas trzymała w ręku swoje zakupy jednak byłam zła na Ketlyn ponieważ przez nią musiałam tyle zapłacić ... Gdy znaleźliśmy się w domu zobaczyłam że nasza gromatka siedzi i ogląda film
- Lau gdzi są klucze do mojego powtarzam MOJEGO samochodu?! - krzyknęła nie odwracając głowy , Delly Ell i Ross cicho się zaśmiali. Spróbowałam innej taktyki chciałam pójść po cichu na paluszkach  - nawet nie próbuj tej taktyki .. - powiedziała znów nie odrywając tego łba od monitora TV. Spojrzałam na nią zszokowana
 
- no żeś kurwa! musisz mnie tyle wiedzieć?! - warknęłam . Siostra wściekle na mnie spojrzała...
- nie przeklinaj mi tu! tylko gdzie jest moja niunia! - warknęła 
- ehm ... miałam wypadek ... - powiedziałam spokojnie jednak na słówka wszyscy wstali jak zaczarowani 
- wypadek? - powiedział zszokowany blondyn, brzmiało to dziwnie z jego ust
- od kiedy ty się tak martwisz?! - warknęłam do blondyna wściekła spojrzałam na siostrę i wrzasnęłam - masz te cholerne kluczyki zadowolona?! - rzuciłam na podłogę i z płaczem pobiegłam do pokoju .....
---------------------------------
Cieszę się z tego rozdziału gdyż dodałam sobie GIFY!!!! i do tego rozdział jest dłuższy . A jak wam sie podoba? Rozdział będzie jutro :*
~~wasza madzia~~

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 13 - can not you see how she suffers?

Narrator

Przez te ostatnie dwa tygodnie dużo się zrobiło ... może opowiem, pewnie wiecie że Ross dowiedział się o tym nagraniu i znienawidził Lau, brunetka ciężko to przeżywa bo naprawdę lubiła go bardzo ... przez całe te dwa tygodnie bohaterowie nie wychodzą z pokojów ... jednynie gdy idzą coś zjeść czy do toalety jednak pewnego dnia blondyn postanowił wybrać się do Elligtona, nie mówiłam wam ale Ratliff mieszka razem z kuzynkami . Tak więc odnowiony wybierał się do przyjeciela jeszcze tylko sprawdził czy ma swój telefon i był gotowy do wyjścia jednak uniemożliwił mu wyjścia jeden osobnik a tym osobnikiem była Ketlyn
- co chcesz? - warknął, nie chciał słuchać tego typu . 'Musisz wybaczyć Laurze ... była pijana '  Sam to wiedział tylko nurtowało go pytanie ' Dlaczego po niego sięgnęła' 
- Ross! - wrzasnęła, gdy brat ominął ją ignorując jej gadania ' Musimy pogadać'
- czego? mam słuchać twoich pierduł? idę do Ella - powiedział a przepraszam znaczy syknął
- czy ty nie widzisz jak ona cierpi? - zapytała, ale Lynch to olał i wyszedł z domu kierując się w stronę domu Marano ... 


*
Laura

Nadal siedziałam na łóżku w piżamie nie miałam siły wstawać, ja już i tak umarłam ... nie ma dla mnie życia ... . Nagle usłyszałam ciche pukanie do drzwi i ciche ' Mogę wejść? ' to był głos Elligtona był kochanym kuzynem zawsze traktowaliśmy się jak rodzeństwo ... heh
- jasnę - powiedziałam łamliwym głosem i przekręciłam się na drugi pok i schwałam się pod kołdrę nie chciałam widzieć jego wściekłości widząc mój bałagan i nie mysliłam się gdy tylko wszedł usłyszałam piśniecie 
- LAURA! - wrzasnął i mnie odkrył - do cholery jak ty wyglądasz? idź się ubierz jest już popołudnie - nie słuchając go poszłam do kuchni napić się czegoś .... gardło strasznie mnie bolało . Ratliff miał racje nie za dobrze wyglądało .. włosy miałam potargane, panokcie u rąk obgryzione, oczy czerwone i napuchnięte od łez ... i rozmazane od eyelineru. Wargi miałam spieszchnięte. Usłyszałam nagle dzwonek do drzwi, założyłam szlafrok  i poszłam ku drzwiom jednak szłam wolno .... kiedy otworzyłam zobaczyłam rudowłosą przyjaciółkę i blondyna
- hej - powiedziałam łamliwym głosem i ugryzłam sie w język bym się nie rozpłakać . Ketlyn przytuliła mnie a Ross poszedł ignorując mnie 
 *
Siedząc w salonie patrzyłam przez okno jak w piłkę nożną grają Ell Delly, Ross Riker Maia Van Rocky, Van i Rocky chcieli mnie namówić ale ja nie chciałam. Zobaczyłam smutek Rikera i Mai 
- Nie smuć się - powiedziała Ketlyn i wręczyła mi kubek czekolady
- jak mam sie nie smucić ... zobacz jak pięknie wygląda Rossy bez koszuli wygląda tak seksownie - rozmażyłam sie
- kochasz go? - zapytała nagle
- taak, jednak on nie chce mnie znać! uważa mnie za dziwkę! - wrzasnęłam i napiłam się czekolady
- uwież mi wybaczy ci .. -powiedziała. Chciałam coś powiedzieć ale do salonu weszła Maia
- Lau możemy pogadać? chodzi o Rossa ... - odwróciłam się zobaczyłam że brunetka płacze...

---------------------------------------
Ta dam! napisałam na Walentynki a co?!
tylko że zapomniałam....wiec wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek ... i ...
zapraszam do drugiego bloga prowadzonym razem z Martą Lynch !KLIK!
~~ wasza Madzia ~~