piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 18 - Because alcohol is for me to rescue Cz. II

Vanessa 

Stałam wryta ... moja siostra mi pysknęła?! powyrywam nogi i w dupe wsadzę powiadam wam! nie daruję jej! . Zirytowana poszłam do pokoju Ketlyn, gdyż siostra tam wlazła ... szybkim ruchem otworzyłam drzwi i zobaczyłam jak siostra śmieje się do telefonu
- Musimy pogadać - powiedziałam ale oczywiście wielce fohnięta Laurusia nie odzywała się do mnie - do CHOLERY MÓWIE COŚ! - wrzasnęłam nie nawidzę jak ludzie ignorują drugiej osoby gdy ta chce się wypowiedzieć po prostu krew mnie zalewa!
- słodko całujesz Tomiego - majaczyła 
- co? - syknęłam a siostra pokazała mi zdjęcie. Tak tak to było na 18 urodzinach moich na których siostry powinno nie być właśnie powinno ale małpa przyszła 
- może pokażę to Rikusiowi? czy może wyślemy na twittera? - uśmiech nie schodził z jej twarzyczki wręcz przeciwnie pokazała swoje śnieżnobiałe ząbki
- ty małpo! - syknęłam - nie zrobisz to rodzonej siostrze! - dodałam najwidoczniej brunetce bawiło moja złość 
- ałć! czy ktoś się tu zakochał? - igrała z ogniem i  to takim że nawet pali żywcem. Wstała z łóżka i wyszła o bosie bosie żeby nie powiedziała Rikowi!

Laura

Bawił mnie złość siostry a jeszcze miałam ją na haczyku, tak więc skacząc jak kangur pognałam do kuchni
- Rikenku! Rikenku! dobrą nowinkę ci podśpiewuję! - śpiewałam sama do siebie. Ale otworzyłabym prawie drzwi od kuchni. Pewnie wszyscy domownicy teraz są, ale powstrzymała mnie Van  która zakneblowała mi usta ręką
- zamknij glebę! - darła się do ucha. Próbowałam się uwolnić jednak stalowa ręka siostry uniemożliwiała jej to 
- co ty jej robisz? - zapytał zaniepokojony Ross tsa jasne on i zazdrość? a nie to prawda
- jeśli teraz cię odknebluję zamkniesz tego cholernego ryja?! - syknęła, przytaknęłam głową siostra spokojnie zabrała rękę
- hejoooooooooo! - huknęłam do Rossa tak że upadł on na dupę i dobrze mu tak. Wybuchnęłam niepochowanym śmiechem do salonu wpadli Rik, Rocky,Delly,Ell i nawet nie wiem skąd Maia
- co tu się dzieję? - spytał zdezorientowany Riker 
- paczaj co mam - chciałam pokazać zdjęcie w telefonie ale siostra speszona wyrwała sprzęta z moich rąk i rzuciła w ścianę
- KIKA! - wrzasnęłam - to za samochód i telewizor? - zapytałam. Siostra przytaknęła głową
- kto to jest Kika? - zapytała zdezorientowana Rydell
- mój telefon! - wrzasnęłam - nie żyjesz siostra! - miałam się na nią rzucić gdy powstrzymał mnie Ross drapałam go po twarzy ten tylko wiernie mnie trzymał
- uspokój się kocico! - zaśmiał się i przerzucił na ramię

- AAAAAAAAA zostaw mnie! daj mi ją zabić! - darłam się jednak - pomagasz jej?! zabiję cię!!!! - darłam się 
- wiem chyba co ci poprawi humorek - uśmiechnął się łopuzersko. Wyszliśmy z jego domu oczywiście ja nadal się wyrywałam a ten z ni ząd ni zowąd wrzucił mnie do basenu ... i wtedy zaczęłam się topić mi to odpowiadało bo nie chciałam już żyć, jednak Lynch nie był po po mojej myśli gdy powoli oczy stawały się ociężałe widziałam jak szybkim ruchem ściąga koszulę ... tylko dlaczego on po cholerę ratuje taką dziwkę jak ja?



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Laura Laura Laura ... tylko to słyszałam tak jakby odbijające się echo proszę obudź się obudź się ... , wiedziałam że mówi to Ross jednak nie chciałam otwierać oczu wolałabym dowiedzieć się co dalej będzie mówić
ty źmijo! - usłyszałam jak ktoś mnie potrząsa była to siostra niechętnie otworzyłam swoje ociężałe powieki ukazując innym swoje brązowookie gałki oczne
- chciałaś się zabić znowu? - powiedziała ze smutkiem Van.  Déjà vu ? nieee
- łeb mnie boli ...- powiedziałam słabo, naprawdę źle się czułam - boże Van powiedz że nie piłam! - wrzasnęłam i zmieniłam pozycję siedzącej ale pożałowałam tego gdyż poczułam ból przy kręgosłupie zrobiłam lekki grymas
- mam kłamać? - spytała teraz Delly czyli tak cholera znów piłam a obiecałam sobie! . Zobaczyłam jak Ross kurczowo trzyma się mojej dłoni spojrzałam na niego
- boże wiesz jak nas wystraszyłaś? - powiedział podenerwowany, byłam nadal wściekła na niego z tą akcją 'basenowską' więc cofnęłam dłoń powodując przy tym kolejny ból tylko ten był 20 % silniejszy jęknęłam cicho
- odpoczywaj - powiedziała Ketlyn zmuszając innych do opuszczenia tego miejsca wszyscy wyszli jedynie został Ross który patrzył na mnie zw współczuciem 
- co się lampisz? - syknęłam, gdyż znów poczułam przeszywający ból 
- przepraszam .... - powiedział cicho. Uśmiechnęłam się ten wyciągnął z kieszeni spodni szajnik z serduszkiem podpisany 'Best' - proszę to jest w ramach przeprosin, ja mam takie tylko kluczyk - powiedział i pokazał go - dzięki temu kluczykowi będę mógł otwierać twoje serce - szepnął mi do ucha zakładając naszyjnik
- aww dziękuję Rossy - przytuliłam się go jednak on zrobił to za mocno ... i znów dostałam tego bólu tym razem jęknęłam głośno i zwijałam się z bólu
- przepraszam ... - mówił gorączkowo i położył się koło mnie plotąc dłoń w moją
- co ty robisz? - zapytałam jednak podobało mi się jego czyn
- przepraszam ... - chciał zabrać dłoń jednak nie pozwoliłam mu na to - Jak mogłem być takim głupkiem że tak cie zraniłem? - widziałam w jego oczach łzy przytuliłam się dziwnie wyszło ale nasze twarze dzieliło kilka milimetrów tak że każdy niewłaściwy ruch groził pocałunkiem. Chciałam tego chciałam go pocałować zasłużył sobie już dwa razy prawie się utopiłam a ten mi pomógł. Prawie miał nastąpić finał gdy do pokoju wlazła Van, ze smutkiem odsunęłam się od niego
- Japierdolę Van! - wrzasnęłam a Ross się cicho zaśmiał - teraz KURWA! musiałaś tu wleść?! - wrzeszczałam pewnie ciśnienie mi podskoczyło
- przeszkodziłam? - zapytała niewinnie
- TAK! won! wypierdalaj! - wrzasnęłam a siostra wyszła speszona
- spokojnie Lau - powiedział uwodzicielsko. Znów zaczeliśmy do siebie zbliżać i znów ktoś nam przeszkodził i tym ktosiem była:
-VAN! - wydarałam się tak że pewnie w Kanadzie byłoby mnie słychać
- nie gorączkuj się musimy pogadać ubierz się bo widać że zdrowa jesteś i do kuchni - powiedziała na jednym tchu. Zirytowana podeszłam do szafy wybierając sobie zestaw w którym będe się dobrze czuć. W łazience robiąc sobie koka francuskiego  myślałam nad tym że mogłam prawie pocałować przyjaciela i to 2 razy
- pięknie wyglądasz słońce - odwróciłam się i zobaczyłam Elliota, mojego byłego szczęka momentalnie mi opadła 
-------------------------------
Napisałam rozdział na pewno dodam jutro ... przepraszam że nie ma Raury ale na razie nie ma ;p tak więc nie zawieszam bloga bo wenka mi wróciła. Proszę was abyście w komentarzach napisali co ma być dalej bo wy macie takie zajebiste pomysły ...
A i Taki Anonimku ... kiedy next?! ?! zaraz zgłoszę do siebie zwolenników i włamiemy się do waszych domów i główki powyrywam ... 

~~madzia~~

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 17 - Because alcohol is for me to rescue Cz. I

Laura 

Spojrzałam na Rossa, jak to powiedzieć po ludzku? po prostu tonęłam w jego oczach może patrzyłabym dalej w te oczęta gdyby nie ból który wyrządziła siostra 
- czy cię pojebało? to za telewizor? - syknęłam i groźnie spojrzałam na siostrę
- tak i nie waź mi się więcej łapać tymi łapskami za klamkę gdy ci na to nie pozwalam ! - wrzasnęła, mnie też złość wzięła górę dlatego wyszłam z tego przeklętego domu ...
*
Parę minut później usłyszałam pukanie do drzwi niechętnie więc tam poszłam by zobaczyć kto to był Leo
- Hej - syknęłam, chociaż chłopak nie był niczemu winny po prostu byłam wściekła na siostrę
- hej spokojnie ... - wszedł do domu gdy znaleźliśmy się na korytarzu wyciągnął z kieszeni naszyjnik  - chciałym wiedzieć .. eh to głupie - zaciął się jednak gestem pokazałam żeby kontynuował  - czy poszłabyś gdzieś ze mną - powiedział w końcu co leżału mu na sercu 
- czy to ma być randka? - zapytałam gdy blondyn zakładał mi naszyjnik na szyję 
- zależy jak to nazwiesz .. - szepnął mi do ucha - jeśli chcesz to może być randka jeśli chcesz może być to spacerek przyjacielski - pocałował mnie delikatnie w policzek 
- randa, ale najpierw piosenka pamiętasz? - zachichotałam a ten spalił buraka 
♥
Wyciągnęłam z szafy keyboard i położyłam nuty, Leo przyszykował trochę szampana i kieliszki
uśmiechnęłam się promiennie i zaczęłam stukać palcami o klawiszę melodyjnie śpiewając 
 o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o

o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
Następnie zaczął Boon chociaż nie wiedziałam że on jest dobry z rosyjskiego :
ou seksualna nastilky, khoch bery
y pyshy pro tse na lobi spalyuyesh
usikh i vse navkolo pusto, yak v pusteli Hobi
v porivnyanni z toboyu mis svitu krasyva
nache khobit cherez tebe i takykh, yak ty khart
en soul fil sou bed tu Mobi ale z popoyu takoyu
yak v tebe vse tse mozhna maty v popi
kolyvannya tvoikh hrudey tse travmy
psykhichni plyus fobii patsany krychat
fak miy mozok, ale dlya tebe tse khobi,
yakshcho ty budesh Amidaloyu
dlya tebe budu Obi-Van Kenobi
Śpiewając obejmował mnie od tyłu... ja nie przerywając grania na klawiszach śpiewałam:
seksualna, nebezpechna, nepokirna,

ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh.x2
o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
Następnie zaśpiewał drugą wzrotkę blondynek:
ty dobre znayesh yakyy ya, yak ya
stavlyus do toho yaka ty takykh yak ty
bilshe nema, tse pravda ale podibnykh
bahato tomu porada vsim krasunnyam
bud-laska ne budte ehoistky ya ne duzhe
lyublyu m"yaso,ale duzhe lyublyu holi kistky
podilitsya zi mnoyu vsim naykrashchym,
shcho vy mayete a v znak podyaky my
zamutym z vamy kabere i var"yete potim
pominyayemo lyubov hrupovu na
prystrasnyy tet-a-tet mayu rymu
idealnu na et ale ii ne pustyat v efir
Kończąc to chciał mnie pocałować , jednak zwinnie odeszłam od niego śpiewając ostatni raz refren :
seksualna, nebezpechna, nepokirna,
ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh.x2


o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o
o-o-o-o-o-o-o-o-o-o-o



seksualna, nebezpechna, nepokirna,
ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh. x2
Po skończonej piosenki, przybiliśmy sobie piątki a Leo nalał do kieliszków trochę alkoholu
- nawet nie wiedziałam że tak umiesz rosyjski - powiedziałam pijąc duszkiem zawartość alkoholu, nie powiem ale gdzie alkohol tam i ja
- mój tata mnie uczył - powiedział i nalał mi dokładkę

Ketlyn

Wściekła Van poszła do kuchni zrobić ekspresso, wiem że starsza siostra zawsze ma rację ale żeby zaraz walić książką?! boję sie jej
- Co ja mam zrobić Ket? - usłyszałam jęk Rossa - przeprosiłem ją ale ona nie chce mi wybaczyć - posmutniał no nareszcie pacan jeden ją przeprosił tylko zaraz zaraz ... dlaczego do cholery to długo trwało? i dlaczego ona mu nie wybaczyła?
- nie wiem ale martwię się o nią - również posmutniałam. Nagle do domu wparowała pijana Laura trzymająca w ręku Keyboard 
- oj domy se pomyliłam - powiedziała. Gdy tylko Laura weszła wyszła z kuchni Van była bardzo wściekła 
- ty pijaku zasrany! - wrzasnęła 
- bo alkohol jest teraz moim ratunkiem - powiedziała triumfującym głosem i ominęła zszokowanego Rossa,Van i mnie 

-----------------------
Hey! napisałam jest on krótki ... ponieważ? 
ponieważ słabo komentujecie i dlatego słabo mam pomysłów. Nawet
myślę czy nie zawiesić tego bloga
przepraszam was Magdalena

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 16 - You really do not realize ... hate me and yet you're still jealous ... it really is hurtful to me

Laura 

Ubrana zasiadłam za keybordem, jeścze tylko najpierw wysłałam sms do Leo by przyszedł dałam mu również adres 
- dobra co my tu mamy  - wzięłam kartkę i zaczęłam grać melodie po czym zaczęłam śpiewać

seksualna, nebezpechna, nepokirna,
ta bezzaperechna, spokushayu, nastupayesh,
tse naykrashcha nich ty dobre znayesh.x2

Śpiewałabym dalej ale do pokoju wszedł Ross, uśmiechnęłam się gdyż myślałam że chce się ze mną pogodzić
- zaśpiewam z tobą ale nie myśl że ci wybaczyłem . - powiedział spokojnie a ja spojrzałam na niego ze smutkiem 
- ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy ... nienawidzisz mnie a jednak jesteś ciągle zazdrosny ... to naprawdę jest dla mnie raniące - powiedziałam co leżało mi na sercu. Jednak w oczach widziałam złość nie takiej reakcji się spodziewałam 
- a ty nie zdajesz że podobasz mi się ... ale z dziwką nie będę się spotykał! - wrzasnął, pociekły mi łza po policzku nie ma prawa tak oceniać .. 
- wiesz co zdałam sobie właśnie sprawę jaki ty jesteś ... nie wiesz że dla ciebie przepłakuję noce oraz dnie że nie miałam ochoty wstać z łóżka ciągle całowałam twoje zdjęcie na moim biurku że popełniłabym samobójstwo gdyby nie to że mam dla kogo żyć i tym kimś nie okazujesz się ty - powiedziałam łamiącym głosem i ciągnęłam tą szopkę dalej - myślałam że choć trochę zależy ci na mnie ... a teraz wyjdź z tąd - syknęłam
- Lau ja przepraszam - powiedział mogłabym się cieszyć że wygrałam jednak on mnie za bardzo zranił, chciał mnie przytulić jednak odepchnełam go
- i co teraz myślisz że rzuce? - wybuchnęłam płaczem i ominęłam go nie miałam odwagi dalej patrzyć w jego oczy gdyż mogłabym znowu się rozpłakać ...
*
Gdy Ross wyszedł z domu siadłam na kanapie i zaczęłam szukać po kanałach jednak jak na złość wszędzie było coś o miłości ze złości rzuciłam pilotem od Tv w ekran rozbijając go na milion kawałków
- Lau coś ty zrobiła? - usłyszałam wściekły głos siostry 
- patrz nagle się rozbiło ... magia co nie? - wybuchnęłam śmiechem jednak siostrze nie było do śmiechu oj nie najpierw rozbiłam jej samochód a później kablówkę
- o nie moja panno tak to nie będzie - złapała mnie za ramię i wyszliśmy z domu wpierw zamknęła go 
- gdzie iciemy? - zapytałam dziecinnym głosikiem 
- do Rydell - wrzasnęła 
*
Gdy weszliśmy znaczy siostra mnie popchnęła zobaczyłam jak Ross ogląda tv a Rydell kłuci się z Rikerem
- hej kochani - powitała radośnie siostra i rozprominiowana spojrzała na Rikera oj kroi się tu miłość
- cześć sorki za bałagan - powiedziała Delly i podeszła do nas
- to my będziemy się zbierać - powiedziałam i już miałam trzymałam ręke na klamce gdy siostra rzuciła książką w mój nos ubadłam z hukiem na pupie kurczowo trzymając mój złamany nos - ałć idiotko! - łzy pociekły mi po opuchniętym od płaczu oczach. W tym samym przyszedł zmartwiony Ross który pomógł mi wstać
- Lau nic ci nie jest?

-----------------------
Hejko :* jednak dzisiaj na chemi dostałam objawienia co do rozdziału... zapomniałam 
wcześniej powiedzieć ale dziękuję za nominacje do LBA ! <3 
komentujcie ;0 

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 15 - You know ... or have mood swings, because once you're happy and sometimes sad ... or it is the first sign of depression ..

Laura 

Do pokoju weszła Ketlyn o mało nie wybuchając śmiechem. Nie rozumiałam co miał piernik do wiatraka?
- serio Lauruniu? wypadek miałaś? - nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem. Dosiadłam się przy fortepianie, nagle dostałam olśnienia
- słuchaj tego marudo ... - mruknęłam i zaczęłam stukać palcami o klawisze

ref. Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
spokoju się spodziewać czy też przejść
czy szukać jej czy jej z oczu zejść
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
czy najważniejszy jesteś w życiu jej
czy znaczysz już od kogoś mniej

1. A wszystko to pewne tak prawie
Jak listek na wietrze w trawie ślad
Jak latem zerwany w trawie dmuchawiec
Gdy zawieje wiatr
A wszystko to pewnie tak właśnie
Jak ten nad wodą dym
One same są one same są tym

Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
I jaka będzie przez najbliższe dni
Przygarnie cię czy zatrzaśnie drzwi
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
Nie będziesz wiedział czy tak czy tak
I to jedyny pewien fakt

2. Jeszcze dzień jeszcze dwa
Przekonacie się o tym sami
Jak to jest, jak to jest
Z dziewczynami

ref.
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
spokoju się spodziewać czy też przejść
czy szukać jej czy jej z oczu zejść
Bo z dziewczynami nigdy nie wie
oj nie wie się
czy dobrze jest czy może jest
może jest już źle
czy najważniejszy jesteś w życiu jej
czy znaczysz już od kogoś mniej

I jaka będzie przez najbliższe dni
Przygarnie cię czy zatrzaśnie drzwi
Bo z dziewczynami ....
Nie będziesz wiedział czy tak czy tak
I to jedyny pewien fakt

- w szczególnie z Laurą - wykrzyknęła radośnie. W tym samym momencie wszyscy domownicy przylazły do mojego pokoju zobaczyłam tam też uśmiechniętą Maię
- karta kredytowa - powiedziałam spokojnie a brunetka zmarszczyła czoło 
- nie zapomnisz? - spytała się melodyjnym głosem. Wiedziałam że kombinuję już znam ją na wylot
- nieee - uśmiechnęłam się szydersko. Usłyszałam nagle dzwonek do drzwi pobiegłam tam szybko chciałam zobaczyć czy jest tam moja paczka którą zamówiłam 
*
Zobaczyłam kuriera i zaczęłam się cieszyć nawet go wzięłam do tańca
- dupa ci swędzi? - zapytała Van - mam nadzieje że to mój samochód-  dodała. Kiedy już puściłam kuriera i mu zapłaciłam 
- tak bo taki mercedes zmieści się - zakpiłam a siostrę to zdenerwowało 
- co to jest? - zapytał zdezorientowany Ross , spojrzałam na niego groźnie niech nie udaje że zależy  mu na mnie
- to są przyrządy laboratoryjne ... uczę Deza mojego przyjaciela za czasów gimnazjalnych - uśmiechnęłam się promiennie i ominęłam zazdrosnego Rossego
*
Gdy wyciągałam rzeczy z pódła do pokoju wlazła Maia razem z Vanessą
- co ty odpierdzielasz? - zapytała prosto z mostu Van - czy ciebie to cieszy że Ross jest raniony? - dodała. A ja spojrzałam na nią wzrokiem typu ' najpierw on mnie zranił' 
- wiem  że ci ciężko ... ale przejdźmy do konkretów imieniny Anablell są za pare godzin iiii zaśpiewasz piosenkę razem z Leo Boon mówił ci że cie zna - mówiła na jednym tchu Mitchell i wręczyła mi kartkę z tekstem ... 
- mam śpiewać o erotyce? - podniosłam jedną brew ze zdziwienia - a najgorsze to że po rosyjsku?! - wrzasnęłam
- ja upiekę tort! - krzyknęła zmieniając temat Van
- oj ! Lau ... Lau nie komplikuj życia .... - powiedziała i wręczyła mi zestaw 
- nie jebnąć cię czasem? - syknęłam. Zaśmiałam się i poszłam przebrać sie
-----------------------------
Na razie to tyle bo mi się nie chciało pisać ... znów jest atak ' brak wenowy ' i najgorsze jest to że jeszcze muszę wcześnio wstawać niiiiiiiiiiiiiiiiiiiie!!!! >-<
~~madzia~~

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 14 - You know what? I'm tired of how you treat me ... do not want to see me it's hard!

Laura

Wybaczyłam Mai po jej długim mologu na temat ''przepraszaniu'' nie jestem jak Ross ... zawsze wybaczam tylko na początku muszę się fochnąć
- słuchaj moja przyjaciółka Anabella ma dziś imieniny ... a ty śpiewasz wiec co ty na to żebyśmy tam poszły razem z Ketlyn? - popatrzyła na mnie takimi oczami nieznoszące sprzeciwu. Jednak miał racje Ell nie mogę cały czas siedzieć zamknięta w pokoju
- ok tylko co ja się ubiorę?  - zapytałam, i się zaśmiałam w tym samym czasie przyszła Ket która widząc mój śmiech uśmiechnęła się serdecznie
- czy ja usłyszałam zakupki? - podniosła jedną brew
- zgadłaś - uśmiechnęłam się i potajemnie wziełam kluczyki do samochodu Van...
*
W sklepie odrazu dostałam uśmiechu, nareszcie wybrałam za pierwszym razem sukienkę tym razem w kolorze zielonym. Maia w kolorze żółtym  a Ketlyn w kolorku miętowym. Teraz był czas gdy mieliśmy wybrać buty ... jednak rudowłosa wymyśliła dla Mitchell zakład a mianowicie brunetka musiała założyć dziecięce buciki a żeby nie była gorsza zrobiła to ... ja tylko zrobiłam grymas typu ' facepalm' no żal robią wstyd na cały sklep ... a jeśli myślicie że to koniec zabawy to się grubo mylicie Maia zrobiła dziurę w butach no cholera!
- ile te buciki kosztują ? - spytała o mało nie wybuchając głosem
- trzydzieści złotych - powiedziała sprzedawczyni - i obie musicie zapłacić a czy ty znasz ich? - zwróciła się do mnie 
- co ja? nie pierwszy raz te dziewuchy widzę - powiedziałam, a Ketlyn wybuchnęła śmiechem sprzedawczyni zmarczyła tylko czoło i poszła ...
- zapłacisz za nie? wiesz jak ja cię kocham? - zrobiła słodką minkę Ket i Maia jednak ja nie jestem taka ugięta - dobra dam ci kartę bankową - powiedziała zawiedzona Maia 
- da jeszcze Ket i stoi - powiedziałam rudowłosa zgodziła się a ja skakałam podniecona

- nie zabij się przypadkiem .. - syknęła Ketlyn i wzieła nasze zakupy do kasy po czym szybko uciekły 
- dwa tysiące dolarów - powiedziała kasjerka a ja myślałam że puszczę pawia ... heloł?! Moja sukienka kosztowała sześćset dolarów Mai osiemset czekaj czekaj ...
- KETLYN LYNCH!!!! - wydarłam sie na cały sklep jednak dziewczyny już wyszły co mogłam zrobić? po prostu zapłaciłam .... 

*
Każda z nas trzymała w ręku swoje zakupy jednak byłam zła na Ketlyn ponieważ przez nią musiałam tyle zapłacić ... Gdy znaleźliśmy się w domu zobaczyłam że nasza gromatka siedzi i ogląda film
- Lau gdzi są klucze do mojego powtarzam MOJEGO samochodu?! - krzyknęła nie odwracając głowy , Delly Ell i Ross cicho się zaśmiali. Spróbowałam innej taktyki chciałam pójść po cichu na paluszkach  - nawet nie próbuj tej taktyki .. - powiedziała znów nie odrywając tego łba od monitora TV. Spojrzałam na nią zszokowana
 
- no żeś kurwa! musisz mnie tyle wiedzieć?! - warknęłam . Siostra wściekle na mnie spojrzała...
- nie przeklinaj mi tu! tylko gdzie jest moja niunia! - warknęła 
- ehm ... miałam wypadek ... - powiedziałam spokojnie jednak na słówka wszyscy wstali jak zaczarowani 
- wypadek? - powiedział zszokowany blondyn, brzmiało to dziwnie z jego ust
- od kiedy ty się tak martwisz?! - warknęłam do blondyna wściekła spojrzałam na siostrę i wrzasnęłam - masz te cholerne kluczyki zadowolona?! - rzuciłam na podłogę i z płaczem pobiegłam do pokoju .....
---------------------------------
Cieszę się z tego rozdziału gdyż dodałam sobie GIFY!!!! i do tego rozdział jest dłuższy . A jak wam sie podoba? Rozdział będzie jutro :*
~~wasza madzia~~