poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 10 - I havea great combination!

Laury


Gdy jakiś Riker mnie złapał myślałam że dostanę szału! Jak można bronić tą tą sukę?! Obraziła mojego Rossego! Jak tylko mnie postawi zabiję ją\
-zostaw mnie dziwko jedna – darłam się, Van spojrzała na mnie groźnie
-nie przykro mi ale... - postawił mnie i w tej samej chwili chciałam się żucić na Maię, ale znów mnie złapał nosz! Tym razem wręczył mi termos z jakąś cieczą – napij się poczujesz się lepiej – dodał hm nie mam przecież nic do roboty oprócz zabicia tak więc napiłam się smakowało jak alkohol? Ubustwiam alkohol! Tak więc napiłam się duszkiem i na 100% poczułam się lepiej

Vanessa

-Opiłeś ją?! - wrzasnąłem do Rikera, gdy zobaczyłam jej rozszerzone źrenice. Wywnioskowałam że moja siostrzyczka jest opita i że znajdujemy się w parku
-mam świetny plan! - krzyknęli w tym samym czasie Rik i Maia, chciałam coś powiedzieć ale brunetka z torby wyciagnęła kamerę
-To jest program Ukryta prawda prowadzący Maia Mitchell i Riker Lynch wystąpi dziś Laura Marano – krzyknęła do kamery a ja zachichotałam, zobaczyłam jak dziewczyna usiadła koło dziewczyny
-Powiedź mi Lau czy jeśli pokażemy te nagranie Rossowi to się wściekniesz?!
- neee - wybełkotała
- czas na drugie pytanie!  - zobaczyłam jak Elligton robi głupie miny do kamery rozmieszając mnie przy tym  - czy kochasz Lyncha? - gdy się o to spytała myślałam że Lau walnie ją w twarz a ta pisnęła ' tak ' 
- teraz jest to osobiste pytanie...ale my chcemy znać odpowiedź - Maia zrobiła tzw. ,,brewki" Rikerowi, Ellowi i mnie - czy chciałabyś bzykać się z nim? ( przepraszam was o to pytanie ale nie mogłam się powstrzymać NIE JESTEM ZBOCZONA!! ~od. aut. ) Teraz szczęka mi opadła dosłownie! otworzyłam usta z szkowania ale siostra nie przejęła się tym i jak małe dziecko podskakiwało i piszczało w końcu odpowiedziała 'tak'

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Postanowiłam skończyć to show, więc kazałam Ellowi wziąść Lau na barana gdyż ona była straszliwie pijana ( znowu). W ciszy szliśmy tak z 30 minut? gdy Mitchell poinformowała nas żew musi iść do domu, gdyż rodzice ją wołają odłączyła się od grupy i puściła oczko nieprzytomnej Lau. Riker żucił jej tylko kamerkę i po chwili zniknęła z pola widzenia. Kolejne 30 minut i zneleźliśmy się pod domem państwa Lynchów, napita Lau zachowuję się jak dziecko więc pobiegła i zadzwoniła nawet kopała w drzwi 
- siostra! - wrzasnęłam, a ta spuściła wzrok. Zobaczyłam w drzwiach uśmiechniętą Ketlyn miała na sobie różową pidżamę tylko zaraz zaraz ona SPAŁA?! przecież jest POŁUDNIE!!!
- wejdźcie Delly już czeka - powiedziała i nas zaprosiła. Zobaczyłam w oddali że blondyn rozmawia z blondynką widziałam że nawet nieźle się dogadują oczywiście siostra jak ma w swoim zwyczaju najpierw coś niepotrzebnie zrobi niż pomyśli!

Ross

Z Delly rozmawiało mi się w miarę dobrze właśnie w miarę gdy nie doszła do nas wściekła Laura 
- odpierdól mi się od chłopaka! - wrzasnęła, bawił mnie jej gniew. Kuzynka <Delly> chciała coś powiedzieć ale brunetka niespodziewanie uderzyła ją w nos tak że blondynka spadła z krzesła. Chciałem interweniować ale oberwałem od niej w brzuch, wtedy poczułem od niej odór alkoholu. Od tyłu podszedł mój kuzyn i złapał ją od tyłu
- uspokuj się! - wrzasnął a ta coś bełkotała że ją zdradzam itp.
- LAURA! DELLY TO NASZA KUZYNKA! - wrzasnęła wreszcie siostra

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Gdy Laura wreszcie się uspokoiła, wymyślimy że zagramy w butelkę a że brunetka była na 'haju' wymyśliła że na całowanie co wywnioskowała? dostała w czapę od Van
- Ja kręce! - wrzasnęła Ket i wzieła butelkę, lekki zamach ( celowo) i bezlitosny przedmiot wskazał na napitą Marano
- WYZWANIE! - wrzasnęła
- zaśpiewaj jakąś piosenkę byle jaką - powiedziała. Laura uśmiechnęła się, boże skąd ma ona taki piękny uśmiech? aaa tak wracając do zdarzenia brunetka wstała i wybrała smutną dość piosenkę bo '' mam na imię Jenny" ( moja ulubiona i Laury od. aut.) 
Odkąd sięgam pamięcią zawsze było coś nie tak.
W niełasce, w ciągłym nieszczęściu los bił na oślep.
Szybko przestałam być dzieckiem, czy choć przez chwile byłam nim.
I naprawdę nic co ludzkie mi obce nie jest.
Zabawne jakie rzeczy potrafią czasem do głowy przyjść...
A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję.

Jenny, mam na imię Jenny.
Może to coś zmieni gdy już wiesz.
Dziwnie rozpalona Jenny...
Co w jej głowie siedzi
Wiem tylko ja.

Już w szkole ciągle pytali czy ze mną wszystko w porządku jest.
Gdyby tylko wiedzieli, znali prawdę..
A ja wierze, że to co robię ma sens.
Bo czasem lepiej odejść od zmysłów by nie zwariować.

Jenny, mam na imię Jenny...
Może to coś zmieni ,gdy już wiesz.
Dziwnie rozpalona Jenny....
Co w jej głowie siedzi
Wiem tylko ja. (2x)
Ever since I can remember there was always something wrong. 
In the doghouse, in constant misery fate struck blindly. 
Quickly stopped being a child, or even for a moment I was him.
And really nothing that is human alien to me it is not. 
Funny how things can sometimes come to mind ... 
And I see too much, too much I feel. 

Jenny, my name is Jenny. 
This could change something when you already know. 
Oddly burning Jenny ... 
What's in her head sitting 
I know I do. 

Already at school kept asking me if everything is okay. 
If they only knew, knew the truth .. 
And I believe that what I do makes sense. 
Because sometimes it's better to go crazy to not go crazy. 

Jenny, my name is Jenny ... 
This could change something when you already know. 
Oddly burning Jenny .... 
What's in her head sitting 
I know I do. (2x)

- i..jak? - wybełkotała, poczułem jak łzy napływają mi do oczu...ta piosenka jest smutna a brunetka ma taki melodyjny głos... Zobaczyłem jak Delly,Van i Ketlyn już płaczą jak małe dziecko a nawet Riker...Elligton próbował być dzielny ale nie udało mu się to po 15 sekundach rozpłakał się jak małe dziecko a Rydell objęła go i musnęła w usta. Awww
- gramy dalej? - zapytała już  ' otrzęsiona' rudzielec ( lubię tak nazywać siostrę). Brunetka nic nie odpowiedziała tylko wzięła butelkę i zakręciła, oczywiście bezlitosna butelka wskazała na mnie
- pytanie czy wyzwanie? - zapytała uwodzącym głosem 
- pyt... - miałem już powiedzieć pytanie ale Lau powiedziała że się boję więc szybko powiedziałem wyzwanie
- pocałuj mnie - wrzasnęła szczęśliwa - jeśli się nie boisz to jak wchodzsz? czy musisz się pytać mamusi? - powiedziała nadal tym samym głosem. Wszyscy ' nasi widzowie' krzyczeki UUUUU. Bez namysłu wbiłem sie w jej usta, mniam! używa błyszczyka brzoskwiniowego dobry traf mój ulubiony owoc. Gdy oderwaliśmy od siebie zobaczyłem w jej oczach iskierki szczęścia

- BRAWO RAURA! - wrzasnęła Dell
- raura? co? nie!...- pisnąłem, zobaczyłem że brunetka jest zawiedziona
- cieszę się - powiedziała smutno i opuściła pokój....





----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey! napisałam przepraszam was że tak długo ale... musiałam napisać 5 stron wypracowania <skończyłam już!!!> nareszcie! . A i jestem obecnie w Warszawie hyh dlaczego nie wtedy gdy był koncert R5?! ?! no pytam się! ale na szczęście byłam na koncercie Ellie Goulding ( w Warszawie) który był 6 lutego yeah!. Żegnam się! przepraszam was! Tu jest gif Rossika *____*
Sweet zdjątko:
i teledysk Ellie:

P.S - możecie w komach pisać co chciecie w następnym rozdziale 

~~wasza Madzia ~~

piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 9 - It was not a real kiss right? + notka

Ross

Cieszyłem się, że pocałowałem Laurę jednak dziwne to jest bo jej nie kocham, nic a nic do niej nie czuję a jednak czułem zazdrość gdy widziałem mężczyznę koło mojej przyjaciółki. W pewnym momencie podeszła do mnie wściekła matka i odepchnęła Laurę tak że upadła
  • syneczku! Nic ci ta dziwka nie zrobiła? - mocno mnie przytuliła tak że zabrakło mi tchu, wtedy zobaczyłem jak tata podnosi brunetkę
  • kochanie przestań się czepiać tego biednego dziecka – powiedział tata i uśmiechnął się do dziewczyny
  • po czyjej jesteś stronie tej dziwki czy mnie? Pierdolony mąż zasrany- syknęła przez zaciśnięte zęby, nadal mnie obejmując
  • niech pani lepiej spojrzy na siebie a potem krytykuj debilko! - wrzasnęła

Laura

Sama jest suką! Jak ona w ogóle może mnie tak nazywać? Jakim prawem? Ja się pytam!
Żadnym
  • jak się do mnie odzywasz smarkulo? - wrzasnęła, dziwiła mnie swoim zachowaniem dlaczego mnie tak nienawidzi?! Dlatego że pracuję jako kelnerka? Przecież kelnerstwo to nie prostytucja
  • zabolało? To dobrze... - syknęłam, niech teraz ona poczuję ból który zawsze ja czułam dość Lau dobrej! Ja też muszę się bronić! Nie dam się, oczywiście blondyn nic się nie odzywał bo po co? Najlepiej niech ta jedza mnie przezywa!
  • Kochanie uspokuj się – powiedział tata Rossa do niej ta jednak nie chciała odpuszczać
  • mamo, to nie był prawdziwy pocałunek – powiedział a mnie zabolało, znów drugi raz mnie rani 
  • prawda? - zwrócił się teraz do mnie, co ja mogłam zrobić? Przytaknęłam głową i poszłam sobie nie zamierzałam dalej rozmawiać z tymi idiotami
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedy weszłam zirytowana widziałam jak Van rozmawia z Maią, Mitchel była ubrana w pomarańczową bluzkę i tego samego koloru spodnie i na to różowe koturny
- Hej Lau! - krzyknęła siostra, poszłam w ich kierunku byłam trochę zła na blondyna ale w końcu pójdę z nim na tą studniówkę
- wkurwił mnie dzisiaj Lynch - syknęłam i usiadłam koło dziewczyn, widziałam złość w oczach siostry nie lubiła kiedy przeklinałam 
- co się stało? - zapytała Maia, widziałam w jej oczach że jest zaciekawiona tak więc opowiedziałam całą historię kiedy skończyła dziewczyna <Maia> walnęła taki tekst:
- skurwysyn co nie? pedał bez jaj! - wkurzyła mnie, a miałam tam w małych ilościach alkohol we krwi żuciłam się na nią zwalając ją z kanapy biłam ją i kopałam w brzuch. Powiem szczerze nie wiem co mnie wtedy napadło ale tak robiłam 
- LAURA! - krzyknęła siostra wracając z kuchni i złapała mnie w pasie odciągając mnie od pobitej Mitchell
- ZOSTAW MNIE!!!! ZABIJĘ TĄ SUKĘ!!! - darłam się, siostra przymknęła mi usta ręką

Vanessa

Kiedy zobaczyłam jak Laura biję Maią odciągnęłam ją szybko od niej choć szczerze powiedziawszy wolałam jak ją biła
- Maia dzwoń po Rikera! - krzyknęłam, do zszokowanej dziewczyny ta spełniła moje polecenie. Penie chcecie się dowiedzieć kto to jest Riker? tak więc Riker jest kuzynem Rossa dowiedziałam się tak od niego XD, spotkałam go jak robiłam zakupy bez zastanowienia spytałam czy chce iść na studniówkę zgodził się! 
- PO CO JĄ BRONISZ?! DAJ ŁOPATĘ! - darła się nadal próbowałam ją uciszyć lecz nie wychodziło mi to. Po 25 minutach zobaczyłam chłopaka w drzwiach i naszego kuzyna Elligtona Ratliffa
- matko kuzyneczko! - krzyknął zszokowany Ratliff kiedy zobaczył że przygniatam siostrę swoim ciałem na szczęście uspokoiła się już 
- wypuść mnie! zabiję ją! - darła się jeszcze była przyciśnięta do podłogi
- chcecie poznać moją dziewczynę? - zapytał kuzyn
- jasne! tylko dajcie zabić mi MITCHELL! - darła się co dostała odemnie lekkiego liścia w policzek
- to idziemy do Lynchów - powiedział Riker i przeżycił Laurę prze ramię, Maia gdy usłyszała że idziemy do Lynchów ożywiła się 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że krótki i nijaki, ale przechodzę w domu depresję ( wiecie z czym związane) tak tak z koncertem R5! no huj no! >.< tak marzyłam! Ale w domu mam też inną tragedię wiecie pewnie z telewizji i z tego bloga - http://r5laurapl.blogspot.com/  że nieżyje mój idol PHILLIP SEYMOUR HOFFMAN  Dowiedziałam się też że Laura Marano Go kochała
Tak więc mini depresja mam nadzieję że zrozumiecie
~~wasza Madzia~~

środa, 5 lutego 2014

Rozdział 8 - I became very aware that we do not have friends

Ross

- Laura jest brzydka?! - syknęła Van, dobra może przesadziłem...i dobrze o tym wiedziałem 
- nie nie o to mi chodziło... - powiedziałem i usiadłem na stołku, zakryłem twarz dłońmi nie będe płakać bo dlaczego? Lau nie usłyszała nie usłyszy nigdy!
- może pójdę do Laury? - zaczęła Ketlyn i nie dając nam nic powiedzieć poszła do góry...

Laura

Poczułam złość, miałam ochotę coś rozwalić i moim obiektem było lustro....tak lustro
Gdy szkło rozwaliło się na milion kawałków, poczułam ulgę? właśnie ulgę! nie jestem jak inne tylko usłyszą coś przykrego zaczynają się tnąć ja tak nie jestem zamiast się ciąć rozwalam lustra i jest mi z tym dobrze, nie chciało mi się wychodzić z łazienki dlatego wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Ketlyn

K - Lau? gdzie ty jesteś?! nie ma cię w pokoju!
L- jestem  w łazience chodź szybko
K- ok pa
L - pa

Po paru minutach zobaczyłam rudowłosą przyjaciółkę, miała na sobie bluzkę z flagą Brytyjską, na to dżinsy i buty na wielkich obcasach, matko jak ona się tak nie gibnie?! podziwiam ją! w ręku trzymała kurczowo swój telefon
- ty..rozwaliłaś...lustro? - spytała zszokowana, ja tylko przytaknęłam głową - usłyszałaś co powiedział Ross? - dodała a ja znów przytaknęłam, poczułam jak łzy lecą mi po policzku przyjaciółka nic nie odzywając przytuliła się mnie
- dziękuję - wykrztusiłam tylko to mogłam powiedzieć
- słuchaj idziesz na studniówkę? Maia cie zaprasza Van idzie - powiedziała 
- jasnę
- tylko jest jedna tyci sprawa - zaczęła, obawiałam się najgorszego - musisz mieć partnera - dodała a mi nogi się ugięły, zawszę marzyłam zeby pójść na studniówkę!
- spoko znajdzie się, pójdę się przebrać bo pewnie mam pełno szkła - powiedziałam a Ket automatycznie opuściła łazienkę. Musiałam pogadać z Van, dlatego założyłam bluzkę ombrę, białe rurki i różowe obcasy na to białą kamizelkę i naszyjnik ze słonikiem tak ubrana popsikałam się perfumami ,,glamour'' później podkręciłam sobie włosy lokówką i ubięłam w takiego kłosa, gotowa poszłam do kuchni

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Van jadła jajecznicę zakrztusiła gdy mnie zobaczyła tak samo zrobił Ross, spojrzałam na niego wściekłym wzrokiem i poszłam do lodówki napić się czegoś...w urządzeniu znalazłam jogurt owocowy, nie myśląc napiłam się szybko
- idziemy na zakupy? - zapytała Van, a ja spojrzałam wściekłym wzrokiem tak jak wcześniej na Rossa - no co? na studniówce Mitchell muszę ładnie wyglądać - powiedziała
- Ja już mam zestaw chcecie zobaczyć? - spytała Ketlyn, Van pisnęła co znaczy 'tak' z torby wyciągnęła piękną morską sukienkę
- ja pierdolę! - tylko to mogła powiedzieć Van, była zazdrosna
-  właśnie ja pierdolę! - syknęłam
- zazdroście dzieci! - powiedziała triumfalnym głosem
- to co idziemy? - zapytał Ross a ja wkurzonym wzrokiem spojrzałam na niego

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przez całą godzinę ja i Van przymierzaliśmy sukienki, widziałam jak Ross cały czas 'ślini' się na mój widok tylko dziwne to było nie nazwał mnie przecież brzydką?. Założyłam sukienkę nr 1 
- i jak? - zapytałam kiedy wyszłam z przymierzalni, Van była zachwycona Ketlyn tak samo ale Rossowi nie podobała się moze dlatego że była zbyt odważna? tak czy inaczej poszłam do przymierzalni i wybrałam sukienkę nr 2 
- a teraz? - syknęłam, miałam już dość zakupów!
- Lau! w czarnej ci nie ładnie! - krzyknęła Ketlyn ja tylko pokazałam jej język i zgadnijcie gdzie poszłam? oczywiście do przebieralni, zmęczona ubrałam sie w sukienkę nr 3, jednak sama ją ściągnęłam bo nie lubię styl galaxy zirytowana założyłam sukienkę nr 4
- i jak? - wyszłam i obróciłam się o 360 stopni, Ketlyn wypluła całą zawartość kawy 
- pięknie skarbie - powiedział Ross, coś we mnie gotowało pokazałam mu język i poszłam do przebieralni. Cieszyłam się że ta mortęga się skończyła teraz był czas na Van hehe

Vanessa
Juz wiedziałam jaką chce sukienkę chciałam tzw. koktajlową więc szybko w niej się ubrałam i po chwili wyszłam 
- nom zajebista co nie? - wrzasnęłam i nie dając im odpowiedzieć poszłam ją ściagnąć po chwili staliśmy juz pod kasą i płaciliśmy za nasze sukienki. Gotowe wyszliśmy jednak Ross złapał mocno za rękę Laury
- idzcie my się przejdziemy - powiedział do mnie a ja obojetnie wsiadłam do samochodu razem z Ketlyn
- ej! ja nie chce na piechtę! - usłyszałam głos Laury, ale nie zwracałam na to uwagi po prostu z przyjaciółką odjechaliśmy

Laura
Co za idiota?ja nie mam sił tak łazić, jednak blondynek przycisnął mnie do ściany nie zwracając uwagi na to że ludzie patrzyli
- zostaw mnie! - szepnęłam, zobaczyłam w jego oczach coś dziwnego nie mogłam tego opisać
- nie jesteś brzydka - powiedział, pewnie wiedział o co się na niego fochałam. Zobaczyłam w oddali ze idzie Leo Boon, więc do niego podeszłam
- hej! - powiedział zaskoczony - to poewnie przeznaczenie - zachichotałam
- chcesz ze mną iść na studniówkę? u Mai? - zapytałam Leo miał coś odpowiedzieć ale przyszedł Ross i spojrzał na mnie to na niego
- nie idziesz z tą dziewczyną bo idę ja - zwrócił sie do Boona po czym wbił mi sie w usta, smutny Leo poszedł a ja udeżyłam Lyncha z liścia
- za co? - powiedział namiętnie - wiem że zależy ci na mnie!  - powiedział i znów mnie pocałował przyciskając mnie do ściany. Dziwne tym razem go odwzajemniłam, jednak zobaczyłam w oddali rodziców Rossa nawet widziałam wzrok tej matki Lyncha. No pięknie mam przejebane! - powiedziałam w myślach i rozkoszowałam się pocałunkiem.




----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! napisałam rozdzialik...miał on inaczej wygladać, chciałam żeby Lau pocięła się ale to jest we wszystkich blogach dlatego wymyśliłam żeby rozwaliła lustro XD genialne co nie?!
Jestem dzisiaj zła bo? dziś ( chyba dziś bo daty mi się przestawiają XD) jest koncert R5 a ja nie mogę jechać! no żalll no! płakać mi sie  chce >,< . 
Tak czy inaczej dzisiaj nie będzie szantarzu cieszcie sie :P Zdjęcie 
Tak więc proszę proszę was CI którzy będą na tym koncercie niech go nagrają nawet na parę sekund, będe niezmiernie szczęśliwa
wasza ~~madzia~~

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 7 - I realized what true and sincere love

Ross

Położyłem Laurę na łóżku, wyglądała tak słodko kiedy śpi...tylko dlaczego lizała się z tym Leo? dlaczego się opiła? 
- Choć bo się obudzi - powiedziała przez uchylone drzwi Vanessa, poszłem chociaż  mogłem zostać i na nią nawrzeszczeć ale było mi jej bardzo szkoda...
- no nareszcie przylazłeś! - wrzasnęła Ketlyn gdy wyszłem z pokoju brunetki - myślałam że już tam zostaniesz na zawsze - dodała i przybiła piątkę z Marano
- ta ta ta - wyciągnąłem z lodówki colę i napiłem się do dna
- no to co wywnioskowałeś? - zapytała podejrzliwie Van
- że jesteś zazdrosny o Lau - powiedziała za mnie Ket, czy ja wyglądam na zazdrosnego?! nie! Laura może przyjaźnić się z kim chce tylko ma się trzymać daleko od tego LEO BONN! Bo krew zalewa mnie gdy widzę ich razem! i na dodatek jeszcze z nią się miział! po pijanemu!
- nie jestem? -  pisnąłem co jeszcze bardziej stawiało mnie w złym świetle
- co wywnioskowałeś? - zapytała tym razem Ketlyn
- zdałem sobie sprawę czym jest szczera i prawdziwa miłość... - nawet nie wiedziałem, że mówiłem to na głos. Dopiero dowiedziałem się o tym jak dziewczyny pisnęły AWWW
- braciszek zakochał się w Lau! oł je oł je baby! - piszczały razem i zaczęły swój ,,dziwny" taniec matko! jaka wiocha...

Laura

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy, poszłam do szafy i wybrałam sportowy styl, i zrobiłam niechlujnego koka zanim wyszłam z pokoju założyłam sobie adidasy 
- no teraz jestem gotowa! - wykrzyknęłam i wyszłam, naglę usłyszałam rozmowę blondyna
- kochasz się w Laurze! - krzyknęła według głosu była to hm...Van?
- nie? - krzyknął Rossy
- co ci się w niej niepodoba? - krzyknęła Ketlyn
- jest brzydka! - krzyknął, a mi łzy napłynęły do oczów, szybko pobiegłam do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz a następnie oparłam się na nie
Płakałam dlaczego? Bo Rossy mnie skrzywdził.....


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam rozdzialik...ale lubię was szantarzować to moje hobby! kolejny next będzie po 12 komach 
Mam nadzieję że mnie nie zabijecie! 
Do zobaczenia lub usłyszenia wasza ~~madzia~~

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 6 - Laura! did you not drink the vodka!

Laura

Ross, poszedł zmęczony do barku zamówić cole znudzona nuciłam sobie coś pod nosem i popijałam wódką ( którą potajemnie zamówiłam) nagle podszedł do mnie ten Leo Boon
- O hej Laura! - wykrzyknął, uśmiechnęłam się 
- zatańczymy? - zapytałam a on przytkanął głową


Zaczęłam z Leo coraz śmielej tańczyć a ten mocny alkohol nawalał mi po głowie coraz bardziej czułam że robi się tu gorąco ale nie zwracałam zbytno na to uwagi. Nagle blondyn przycisnął mnie do ściany nie powiem dreszczyk podniecenia przeleciał mi po całym ciele i chłopak pocałował mi delikatnie usta jednak robił to coraz śmielej a ja byłam już tak upita że mu na to pozwoliłam. Zeby było bardziej podniecające stękałam a on spojrzał mi w oczy i zaczął całować mi szyję i schodził coraz niżej może by nawet mnie rozebrał gdyby nie przyszła Ketlyn gdy nas zobaczyła rozszeżyły jej się żrenice odepchnęła Boona tak mocno że wpadł na jakąś babę która piszczała że jest jakimś zboczeńcem
-No to nagrabiłaś sobie Marano! - syknęła i złapała mnie mocno za szczękę sprawdzając czy nadal mi czuć – Piłaś więcej! - syknęła i złapała mnie mocno za rękę bym jej nie uciekła....
-prze...prze.. - jąkałam się pewnie przez alkochol – pomyślałam
-ty mi tu nie przepraszaj – syknęła i znaleźliśmy się koło Austina. Odwróciłam głowę by unikąć wzroku blondynka i wtedy zobaczyłam jak Vanessa tańczyła  z 3 mężczyznami
-o trio! - wrzasnęłam. Ketlyn odwróciła mi głowę dość mocno tak że poczułam przeszywający ból wokół karku jęknęłam
-nie jęcz mi tu idziemy do domu! - wrzasnęła, zachowywała się jak moja matka jak ja nie cierpię jej zachowania
-nie! - wrzasnęłam i żeby pokazać jej bunt tupnęłam obcasem aus zaśmiał się na mój widok ale zaraz ucichł gdy spojrzałam na niego
-a właśnie że tak Ross bierz ją! - rozkazała a blondynek złapał mnie i przeżucił tak że lezałam na jego ramieniu. I ty Lynch  przeciwko mnie?! - pomyślałam ughr! Nawet nie zatańczyłam z Olivią!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szliśmy przez park, Blondynek był wyczerpany tak samo jak Ketlyn i Vanessa w przeciwieństwie do mnie mi za to dopisywała energia i dobry humorek:
-Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się czy dobrze jest czy źle! - darłam się wtedy czarnowłosa nie wtrzymała i pacnęła mnie w głowę
-nie drzyj się pijcu! - wrzasnęła. Na co Ketlyn z Rossem wybuchneli śmiechem
-Bo z dziewczynami nigdy... - nie mogłam dalej dokończyć bo tym razem ruda pacnęła mnie w czoło. Eh ale nudziarze! - pomyślałam i dziwnym trafem szybko zasnęłam....




------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam napisałam oh yeah! ten rozdział najbardziej mi się podoba a wam?
Piszecie w komach i czekajcie
~~wasza madzia~~

10 komów= next :*